Ta obowiązująca została uchwalona w PRL-u i nie uwzględnia aktualnych problemów np.: sprzedaży alkoholu przez internet czy faktu, że jest społeczne przyzwolenie na picie piwa, po które codziennie sięga 7 proc. dorosłych Polaków. Instytut Staszica w środę przedstawił raport „Prawne, społeczne i kulturowe aspekty polityki
mandat za picie alkoholu w miejscu publicznym. mandat za picie alkoholu w miejscu publicznym siemka, mam 19 lat i dwa dni temu dostałem mandat od policji za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym w wysokości 100zł. Moje pytanie jest takie, w () czytaj dalej»
Moim zdaniem kara powinna być - ale jako wykroczenie za picie alkoholu w miejscu publicznym. Zważywszy jednak na datę posta (03-02-2010) wyrok w tej sprawie jest już zapewne prawomocny. 16-04-2010, 23:56
Nie przyjalem mandatu za picie piwa w miejscu publicznym. Czy moze ktos wie, czy do takich spraw w sadzie grodzkim w ogole dochodzi?Slyszalem, ze jest ich tak duzo, ze sady nie wyrabiaja i wiekszosc z nich sie przedawnia. Prosze o info.Jezeli ktos bral udzial w takiej rozprawie, to prosze o informacje jak
Jeżeli chodzi o liczenie terminu to w tym przypadku obowiązuje ogólna zasada z kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którą do biegu terminu nie wlicza się dnia, od którego liczy się dany termin (w tym przypadku dnia otrzymania mandatu). Jeżeli zatem w trakcie tych 7 dni przykładowo 4, 5 i 6 dzień to dni wolne od pracy, to nie ma
Sytuacja jest więc taka: za wypitkę na podwórku przed blokiem czy w bramie mandat nam nie grozi. Z drugiej strony wiadomo, że policjanci i strażnicy miejscy takie mandaty wypisują. W 2013 r
Picie alkoholu w urzędzie Dzisiał byłem świadkiem niecodziennej sytuacji w urzędzie gdzie wydają prawa jazdy, rejestracje i dowody tożsamości. Byłem przerejestrować nowo kupiony samochód, droga do pomieszczenia w ktorym można tego dokonać poprzedzona jest korytarzem, w ktorym wydaja dowody tożsamości.
Wówczas z całą pewnością nie możemy przyjąć mandatu ulegając mu. W sądzie wykażemy, że spożywaliśmy alkohol zgodnie z ustawą i zostaniemy uniewinnieni. Jeśli już mandat przyjęliśmy należy pamiętać, że mamy 7 dni na złożenie do Sądu wniosku o uchylenie takiego mandatu od chwili przyjęcia.
nie dostępności alkoholu w gminach i miastach − przewodnik dla samorządow-ców”. Stanowi ono niezbędne kompendium wiedzy teoretycznej i praktycznej dla radnych, pełnomocników i członków gminnych komisji ds. rozwiązywania problemów alkoholowych oraz innych osób realizujących zadania gminy z za-
Sprowadzenie zagrożenia pożarowego – mandat od 50 do 500 zł, sąd grzywna: od 20 zł do 5 tys. zł, areszt: od 5 do 30 dni. A jeżeli grillując podpalimy dom, grozi nam kara pozbawienia
9EoRI. Wielu turystów nie zdaje sobie sprawy z faktu, że na polskich plażach obowiązuje zakaz picia alkoholu. Jest to miejsce publiczne i obowiązują je takie same zasady, jak wszystkie tereny, do których dostęp ma każdy. Za spożywanie napojów procentowych możemy zostać ukarani mandatem w wysokości 100 zł. Na plaży, podobnie jak w każdym innym miejscu publicznym, obowiązuje zakaz spożywania alkoholuNiektóre miasta same wprowadzają tzw. strefy alkoholowe, gdzie za picie nie grozi mandat, przed otwarciem butelki należy jednak upewnić się, czy na pewno jesteśmy na jej terenieZa złamanie zakazu policja może ukarać turystę mandatem w wysokości 100 złWielu Polaków wciąż nie wyobraża sobie relaksu, wakacji i urlopu nad morzem bez butelki zimnego piwa. Nie każdy jednak wie, że napojów alkoholowych nie można pić na plaży. Zgodnie z przepisami jest to miejsce publiczne i turysta za złamanie zakazu może dostać nawet 100 zł kary. Polacy powiedzieli, ile by chcieli wydać pieniędzy podczas wakacji CZYTAJ DALEJCzy na plaży można pić alkohol? W roku 2018 znowelizowano ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Zgodnie z nią zabronione jest już nie tylko picie napojów procentowych w parkach, na ulicach i placach, tak jak było to określone wcześniej, ale w każdym miejscu, gdzie wszyscy mają swobodny dostęp. Oznacza to, że picie alkoholu na plaży publicznej jest zabronione. Problem stanowić mogą natomiast liczne bary znajdujące się w sąsiedztwie przystani czy zejść na piasek. Zdarzają się też turyści niezdający sobie sprawy z przepisu lub świadomie go łamiący. Jeśli turystę spożywającego alkohol na plaży spotka policja, może on dostać mandat karny w wysokości 100 zł. Funkcjonariusze nie mogą zmusić urlopowicza do przyjęcia kary, a w tej sytuacji sprawa zostaje skierowana do sądu. Trzecią opcją jest wybranie mandatu kredytowanego, na którego spłatę jest 7 dni. WOPR apeluje o unikanie spożywania alkoholu na plażachZakaz spożywania alkoholu na plażach popierają ratownicy WOPR. Prezes pomorskiego oddziału służb, cytowany przez podkreślił, że co roku wystosowywane są apele o zamknięcie plażowych barów. Jak zaznaczył ekspert, w upale wypicie już dwóch piw wyłącza czujność i może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Marek Koperski powiedział, że człowiek po spożyciu alkoholu staje się ociężały, leży i często zasypia. Ratownicy muszą wtedy być szczególnie czujni i sprawdzać, czy te osoby nie straciły przytomności, czy też nie miały zawału lub udaru. Zdaniem ratownika picie alkoholu na plaży przysparza służbom dodatkowych problemów i mają przez to więcej pracy. Regularnie w tej sprawie wystosowywane są zatem też apele do turystów, by po wypiciu napoju procentowego nie wchodzili do wody i wypoczywali odpowiedzialnie. Niestety wciąż wiele osób się do tego nie stosuje, co doprowadziło niedawno do nieszczęścia na Mazurach. O tragicznym wypadku podczas tegorocznej czerwcówki przeczytać można tutaj. Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@ polecane przez redakcję Na plaży możesz dostać potężny mandat. Warto wiedziećNiewiarygodne sceny w Tatrach. W samym środku hoteluPlanujesz urlop? Trzeba bardzo uważaćŹródło:
Na temat picia pod chmurką narosło kilka mitów i choć były one rozwiewane przez kilku blogerów, to jednak wciąż są powtarzane w kółko i w kółko. Właściwie nie jest to kilka mitów, a tylko jeden, za to najbardziej dolegliwy. Otóż wśród wielu osób (co smutne - także wśród studentów prawa i skończonych prawników) panuje przekonanie, iż istnieje zakaz spożywania napojów alkoholowych w miejscu publicznych do tego nie przeznaczonym, tj. wszędzie poza domem i lokalem gastronomicznym czy ogródkiem przy takim lokalu. Otóż jest to pogląd błędny i pewnie często się zdarza, że wiara przyjmuje mandaty, które im się nie należą. Warto więc trochę się doedukować w tej kwestii i następnym razem błysnąć przed policją. Zgodnie z art. 14 ust. 1 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, sprzedaż, podawanie i spożywanie napojów alkoholowych jest zabroniona: 1) na terenie szkół oraz innych zakładów i placówek oświatowo-wychowawczych, opiekuńczych i domów studenckich, 2) na terenie zakładów pracy oraz miejsc zbiorowego żywienia pracowników, 3) w miejscach i w czasie masowych zgromadzeń, 4) w środkach i obiektach komunikacji publicznej, 5) w obiektach zajmowanych przez organy wojskowe i spraw wewnętrznych, jak również w rejonie obiektów koszarowych i zakwaterowania przejściowego jednostek wojskowych. Spożycie napojów zawierających więcej niż 18% alkoholu zabronione jest także w ośrodkach szkoleniowych i domach wczasowych. Dalej w ust. 2a jest zakaz spożywania alkoholu na ulicach, placach i w parkach. Właśnie na ten przepis prawdopodobnie powołują się zarówno wystawiający mandat, jak i osoby mówiące o zakazie picia w miejscu publicznym. Jednak z ustawy wynika, że katalog miejsc, w których picie jest zabronione, jest wymieniony enumeratywnie, tzn. tworzy zamknięty katalog. A przecież, jak głosi znana zasada - co nie jest zakazane, jest dozwolone. W związku z tym jeżeli jakieś miejsce nie należy do wyżej wymienionej kategorii, to spokojnie można tam alkohol pić. Ale czy na pewno? Ależ oczywiście, że nie, zawsze musi być jakiś kruczek, paragraf 22. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie art. 14 ust. 6 wyżej wspomnianej ustawy, zgodnie z którym w innych nie wymienionych miejscach, obiektach lub na określonych obszarach gminy, ze względu na ich charakter, rada gminy może wprowadzić czasowy lub stały zakaz sprzedaży, podawania, spożywania oraz wnoszenia napojów alkoholowych. Dlatego też warto zapoznać się z uchwałami rady gminy czy miasta wydanymi w mieście, w którym zamierzamy taki alkohol spożywać. Przykładowo w Poznaniu istnieje zakaz picia: 1) na terenach rekreacyjnych przeznaczonych dla dzieci i młodzieży, 2) w pomieszczeniach wspólnych budynków (np. na klatkach schodowych i innych ciągach komunikacyjnych w budynkach, w piwnicach, na strychach, w garażach podziemnych itp.) oraz na posesjach wokół budynków (np. w bramach, na dziedzińcach i na podwórkach), 3) na parkingach, 4) na kąpieliskach i plażach poza wyznaczonymi miejscami, przeznaczonymi do ich spożycia na miejscu w punktach sprzedaży tych napojów, 5) w barach mlecznych, 6) na cmentarzach. Oznacza to, że idąc w Poznaniu nad Wartę, np. w okolicy Kontenerów, spokojnie można usiąść na betonowym brzegu i popijać wszelkie możliwe trunki. Warto pamiętać jednak, żeby nie wchodzić do wody po zbyt dużej ilości alkoholu, bo w pobliżu nie widziałem nigdy ratownika gotowego skakać na ratunek. Problematyczne wydawało mi się picie na nabrzeżu Wisły. Otóż okazuje się, że obszar przy zachodnim brzegu (betonowe schodki, na których zawsze siedzi dużo ludzi z browarami, winami, wódą i ziołem) ma swoją nazwę. Jest to Bulwar Bohdana Grzymały Siedleckiego, a dalej zmienia się w Bulwar Flotylli Wiślanej. Dlatego też jest to ulica, a na ulicy pić nie wolno. Wolno natomiast pić po wschodniej stronie Wisły, gdyż tamtejsze ścieżki nie mają nazw, a przynajmniej nie wynika to z google maps. Po zachodniej stronie warto się jednak pilnować. Dlatego gdy następnym razem będziecie chcieli pić w plenerze, wybierzcie takiej miejsce, które nie jest ulicą, placem ani parkiem, a jak podejdą do Was policjanci chcący ukarać Was za ten jakże karygodny czyn, poproście o podanie wykroczenia, za jakie macie być ukarani (mają oni zresztą obowiązek określić wykroczenie zarzucone sprawcy - zgodnie z art. 97 § 3 kodeksów postępowania w sprawach o wykroczenia). Jeśli powiedzą, że za picie alkoholu w miejscu publicznych, grzecznie powiedzcie, że wykroczenie tak ogólnie nie istnieje i poproście o podanie podstawy prawnej. Pamiętajcie zawsze, żeby nie wykłócać się na siłę, tylko prowadzić uprzejmą rozmowę. Nikt nie lubi użerać się z rozwrzeszczanymi idiotami. Jeśli jednak policjanci będą uparci, to po prostu odmówcie przyjęcia mandatu. Wtedy sprawa zostanie skierowana do sądu, który albo klepnie wniosek policji i wyda skazujący wyrok zaoczny, albo uniewinniający, jeśli sędzia nie będzie kolejnym gamoniem powtarzającym mit o piciu in public. Wyrok taki jest doręczany z urzędu i można zgłosić sprzeciw, który powoduje natychmiastowe uchylenie takiego wyroku i skierowanie sprawy do rozpoznania w zwyczajnym trybie. Niektórzy pewnie myślą sobie, że szkoda zachodu i łatwiej zapłacić te 100 zł. Tu jednak chodzi głównie o zasady i z jednej strony o promowanie wiedzy o prawie wśród ludzi, z drugiej o poszanowanie prawa przez funkcjonariuszy je egzekwujących. Nie może być tak, że policja wystawia mandaty za czyny, które nie stanowią wykroczenia. Najważniejsze jest jednak to, żeby pić odpowiedzialnie i w sposób, który nie zakłóca innym życia! Następnym razem opiszę kolejny aspekt i inna furtkę, która może uchronić nas od otrzymania mandatu nawet w sytuacji, gdy pijemy w miejscach, które zakaz jednak obowiązuje.
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty Ostentacyjne spożywanie alkoholu w miejscu publicznym i na oczach funkcjonariuszy nie musi skończyć się mandatem. Wczoraj na własnej skórze przekonał się o tym Marek Tatała, ekonomista i wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju. Przez prawie dwa lata w ramach kampanii „Legalnie nad Wisłą” toczył on bój sądowy z warszawską policją o to, czy miał prawo pić piwo na lewym brzegu Wisły. I ostatecznie wygrał. Wyrok jest precedensowy. – Chciałem zwrócić uwagę na nagminną praktykę funkcjonariuszy, którzy wlepiali mandaty, powołując się na zakaz picia alkoholu w „miejscu publicznym”, podczas gdy takie sformułowanie nie pada nigdzie w przepisach – komentuje Tatała. Sprawa miała zaskakujący przebieg. W maju 2015 r. ekonomista pił piwo na betonowych schodkach przy brzegu Wisły, czym zwrócił uwagę patrolujących okolicę funkcjonariuszy. Chcieli go za to ukarać mandatem w wysokości 100 zł. Mężczyzna go nie przyjął, a sprawa trafiła do sądu rejonowego. Ten uznał Tatałę za winnego. Nie podzielił jego argumentacji, że schodki nie są żadnym z miejsc wymienionych w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi ( z 2015 r. poz. 1286 ze zm.). – W świetle przepisów spożywanie alkoholu zabronione jest jedynie na ulicach, w parkach i na placach. Schodki nie są zaś żadnym z powyższych – bronił się obwiniony. Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL Kup licencję Przejdź do strony głównej
Kiedy funkcjonariusz wystawia mandat za "picie alkoholu w miejscu publicznym", możemy go nie przyjąć. - Coś takiego, jak "miejsce publiczne" w prawie nie występuje - mówi Krzysztof Brzózka, dyrektor Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Straż Miejska w ubiegłym roku wystawiła 1670 mandatów za picie alkoholu w miejscu niedozwolonym. Do 10 kwietnia tego roku było ich już Najczęściej wypisujemy je na placu Kaczyńskiego. W tej okolicy zdarza się, że nawet kilkanaście dziennie - przyznaje Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej w Lublinie. - Dużo mandatów wystawiamy także w Ogrodzie Saskim i na placu przypadku tych miejsc sprawa jest prosta. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości precyzuje, że alkoholu nie można pić na ulicach, w parkach i na Wbrew temu, co powszechnie mówimy, nie ma czegoś takiego jak miejsce publiczne, w którym pić nie można - podkreśla Krzysztof Brzózka, dyrektor ARPA. - Nie ma definicji prawnej "miejsca publicznego". Dlatego pić nie można w miejscach szczegółowo opisanych przez ustawę. Jeśli takie miejsce nie występuje w katalogu i nie istnieje dodatkowy zakaz wydany przez samorząd czy spółdzielnie mieszkaniową, to przynajmniej teoretycznie mandat się nie się okazuje, "teoretycznie" to dobre Ustawa nie wymienia wąwozu jako miejsca niedozwolonego. Jeśli jednak wyznaczone są w nim alejki, to taki wąwóz, mimo że nie nosi takiej nazwy, jest parkiem i pić w nim nie można - podkreśla Gogola. - Z podobnych przykładów: także każdy plac zabaw jest placem, a ławka przed klatką schodową, jeśli znajduje się w ciągu drogowym, może być uznana za miejsce, w którym spożywanie alkoholu jest niedozwolone. Nie można więc twierdzić, że jeśli miejsce nie jest wymienione bezpośrednio w ustawie, to z automatu można spożywać tam zdania są jednak prawnicy. Oni twierdzą, że w bardzo wielu przypadkach możemy odmówić przyjęcia mandatu. Gdy sprawa trafi do sądu, mamy dużą szansę, by ją Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów - mówi mecenas Adam Saj, radca prawny Okręgowej Izby Radców Prawnych w Lublinie. - Dodatkowy katalog miejsc, w obrębie których spożywanie napojów alkoholowych jest zakazane, wskazuje obowiązująca uchwała Rady Miejskiej w ona parking i targowisko przy ulicy Podwale, tereny zielone wokół Zamku. - W katalogu nie ma za to np. wąwozu przy osiedlu Konopnickiej, dlatego uważam, że ukaranie mandatem karnym za spożywanie napojów alkoholowych na jego terenie należy uznać za bezpodstawne - dodaje Nie jestem pewien, czy warto dyskutować ze strażnikami chcącymi wystawić mandat za picie alkoholu - uważa jednak Brzózka. - Jeśli sprawa trafi do sądu, wygramy. Może się jednak zdarzyć, że w takiej sytuacji zostaniemy ukarani za wykroczenie, które rzeczywiście popełniliśmy "przy okazji" picia alkoholu, np. śmiecenie czy niecenzuralne to lubelska Straż Podczas podejmowanych przez strażników interwencji dotyczących spożywania napojów alkoholowych w miejscach niedozwolonych, często stwierdzamy dodatkowo zaśmiecanie, zakłócanie porządku i nierzadko nieobyczajne wybryki - mówi Gogola i dodaje, że do 30 kwietnia wpłynęło do dyżurnego SM 328 interwencji (120 od mieszkańców, 208 od funkcjonariusza SM pełniącego służbę w monitoringu miejskim). - Dotyczyły one zarówno spożywania napojów alkoholowych, jak również, co z tym związane, zakłócania spokoju, zaśmiecania i załatwiania potrzeb fizjologicznych w miejscu publicznym.
sprawa w sądzie za picie alkoholu w miejscu publicznym