Mleko to produkt płynny wytwarzany przez ssaki które składa się głownie z wody , tłuszczy , białek, cukru mlekowego ( laktozy ) oraz soli mineralnych. Mleko jest źródłem wysokowartościowych białek , lekkostrawnego tłuszczu , wapnia , fosforu i potasu. Zawiera też witaminy B,A,D,karoten, śladowe ilości witaminy C i żelaza.
http://zlapacmarzenia.blogspot.com/Zapraszam na krótki film o tym jak skutecznie schudłam prawie 40kg. Zapraszam również na mojego bloga, jeśli masz jakieś p
Moje Efekty - Czyli jak schudłam 8 kg :) i zdjęcia przed i po :) Mam ochotę skakać z radości :) minęło dokładnie 2 miesiące i 13 dni :) a ja się nie poddałam, nadal trzymam dietę, ćwiczę i dbam o siebie :) ale w końcu widzę jakieś efekty :)
Odkąd odstawiłam mleko jakieś 10 lat temu, ustąpiły moje chroniczne przeziębienia. Poprawiła się moja cera. Straciłam na wadze. Co prawda specjalnie mi
Cześć przyjaciele! Pokażę Ci łatwy sposób na schudnięcie! Wszystko zależy od prawidłowego odżywiania! jedz i chudnij! Takie jedzenie jest niskokaloryczne i s
„Marzyłam o dziecku i potajemnie odstawiłam pigułki. Mąż się wściekł, na własne życzenie zostałam samotną matką”„Po jakimś czasie uspokoiłam się, pozwoliłam
Hej! Nie jestem ekspertem, na moim kanale dzielę się swoim osobistym doświadczeniem po schudnięciu 50 kg. Jeśli jesteś ciekawy mojej historii, to zajrzyj na
Idealne ciasto na krokiety powinno być bardzo elastyczne. Dzięki temu możemy wypełniać naleśniki dowolnym farszem, łatwo zawijać i mieć pewność, że nie popęka w trakcie smażenia. Osiągniemy ten efekt, dodając do zwykłego ciasta naleśnikowego ugotowane ziemniaki. To ciasto naleśnikowe na krokiety nigdy nie pęka. Sekretny składnik zdradziła mi moja babcia
Cześć wszystkim! Dziś zrobiłam sałatkę z cukinii. Jedz dzień i noc! Dzięki temu przepisowi schudłam 10 kg. Jedz i chudnij. Właściwe odżywianie pomoże Ci schu
Czy wam tez zdazylo sie ciegle obiecywac ze przechodzicie na diete a pptem nic z tego nie wyszlo? Znam to. Od dawna chcialam schudnac bo przybralam dosc spor
0xAZTw. Ten post jest kontynuacją posta który pojawił się jakiś czas temu i mówił o tym, jakie jedzenie może pomóc nam w pokonaniu trądziku (klik). Dziś troszkę o tym co możemy odstawić, jeśli chcemy przekonać się na własnej skórze czy zmiana diety pomoże nam w uporaniu się z naszym problemem. Poszukiwanie idealnej diety antytrądzikowej nie jest niestety ani szybkie ani łatwe. Wymaga wyrzeczeń, szczególnie jeśli jesteśmy łasuchami i ciężko zrezygnować nam z niektórych rzeczy. Wymaga również uważnego obserwowania własnego organizmu. Do tego, jeśli już decydujemy się na zmiany w diecie warto naprawdę się postarać. Tutaj szczególnie ważne jest odstawienie glutenu. Jeśli tylko zmniejszymy jego ilość możemy wcale nie widzieć różnicy. Niestety właśnie gluten wymaga całkowitego odstawienia na dłuższy czas. Ale gluten to tylko jeden z wielu winowajców. Warto zdać sobie sprawę z tego że w bardzo wielu przypadkach stan skóry jest ściśle związany ze stanem układu pokarmowego. Wszystko co zjadamy poniekąd ma wpływ na nasz organizm, dlatego warto 'pochłaniać' smakołyki bardziej świadomie;) Dlaczego zmiany w diecie nie przynoszą efektów? Być może odstawiłaś mniej problematyczne rzeczy zamiast wziąć się za te najważniejsze. Często jeśli odstawiamy słodycze zostawiając w diecie nabiał czy gluten nie widzimy poprawy. Bardzo często dziewczyny zmieniają dietę na pół gwizdka bo nie są do końca przekonane, rezygnują z nieodpowiednich rzeczy, rekompensując je sobie innymi, co często utwierdza je w przekonaniu że dieta nie pomaga. Czasem powodem bywa brak świadomości. Rezygnujemy z chleba ale podjadamy makarony czy paluszki:) Kiedy jesteśmy pewne, że chcemy sprawdzić na ile dieta ma w naszym wypadku wpływ na stan skory musimy być ze sobą szczere i nie sabotować własnych starań:) Ważna jest też kwestia alergii pokarmowych. Tutaj również musimy dokładnie obserwować swój organizm, bo na różne rzeczy ludzie reagują zupełnie inaczej. Wymieniona niżej żywność potrafi w niekorzystny sposób wpływać na wiele osób ale skutki tego wpływu niekoniecznie muszą objawiać się trądzikiem. Dlatego Wasza koleżanka może objadać się chipsami i cukierkami, ale dalej mieć idealną skórę. Nie znaczy to jednak, że zmiany w diecie Wam nie pomogą. Zawsze warto odżywiać się lepiej i bardziej świadomie a trądzik może być powodem dla którego popracujemy nad dietą. Taka praca oczywiście procentuje potem, i wierzcie mi, że oprócz odpowiedniej pielęgnacji, utrzymywania się w dobrej formie, zdrowa dieta to najlepsza rzecz jaką możemy wprowadzić, aby naprawdę o siebie zadbać. Gluten. Znajdziemy go np., we wszystkich produktach pszenicznych, pełnoziarnistych. Za negatywny wpływ na naszą skórę w tym wypadku odpowiadają lektyny, które pośrednio przyczyniają się do blokowania porów, zaburzają metabolizm cynku, nasilania stanów zapalnych. Często właśnie odstawienie glutenu pomaga najbardziej. Niestety jest również najtrudniejsze bo musimy zrezygnować z wielu rzeczy które są często podstawą diety. Mały eksperyment jednak zawsze warto zrobić;) Nabiał. Jeśli chcemy odstawić nabiał musimy uważać też na sery i inne mleczne przetwory:) Szczególnie jeśli po produktach tego typu mamy sensacje żołądkowe, warto spróbować wyeliminować nabiał. Wiele dziewczyn bardzo pozytywnie wypowiada się o poprawie jaka nastąpiła u nich po odstawieniu nabiału, u wielu osób więc być podobnie. Tłuszcze trans i akrylamid. Warto uważać na wszystkie smażone pokarmy, szczególnie jeśli zwykłyśmy jeść na mieście. Niestety, w wielu miejscach smaży się jedzenie wielokrotnie na tym samym oleju, przypalając je. Wtedy często dochodzi do powstania szkodliwego akrylamidu: „Akrylamid powstaje w produktach spożywczych w wyniku reakcji chemicznej, znanej pod nazwą reakcji Maillarda. Jest ona reakcją chemiczną pomiędzy aminokwasami (cegiełkami budulcowymi białek), a cukrami, takimi jak glukoza, fruktoza i laktoza. Podczas ogrzewania dochodzi do kaskady reakcji chemicznych, które prowadzą do ‘brązowienia’ żywności oraz do powstawania szeregu związków, które mają własności nadawania jej smaku i aromatu. Wszystkie te związki nadają podgrzanej żywności charakterystyczny zapach. Jednym z przykładów reakcji Maillarda jest podgrzewanie białego pieczywa dla otrzymania brązowych tostów.” O wiele lepiej będzie jeśli zaczniemy gotować warzywa czy mięso na parze, ewentualnie dusić:) Czego jeszcze możemy unikać? Ostrych potraw Cukru Kawy Pokarmów o wysokim indeksie glikemicznym Właśnie dieta o niskim indeksie glikemicznym może być dobrym rozwiązaniem. Jeśli zjadamy pokarmy o wysokim indeksie nasz poziom cukru we krwi wzrasta, trzustka produkuje insulinę, która powoduje wydzielania androgenów zwiększających produkcję łoju w skórze. To oczywiście tak w wielkim skrócie i przybliżeniu;) Bardzo pomocne może być też ograniczenie cukrów prostych. Nie chcemy całkowicie wyrzucić z diety węglowodany, ale np. ograniczyć lub wyeliminować słodycze. Dajcie znać jak jest w Waszym przypadku:) Może znacie kogoś komu zmiany w diecie pomogły? Buziaki Ala
Z zakończeniem odchudzania jest niekiedy jak z czytaniem dobrej książki. Cieszymy się, że znamy już zakończenie, ale co teraz? Czym się zająć? W co włożyć ręce? Jeśli wasz czas był do tej pory zajęty, a cel wydawał się odległy, być może nie zastanawialiście się, jak będzie wyglądać życie „po”. A przecież wiele osób – nawet tych bardzo otyłych – udowodniło, że się da. Można więc próbować przygotować się i na taką ewentualność. Zobacz film: "Żywność light pod lupą dietetyka" spis treści 1. Zacznij żyć jak szczupła osoba 2. Wykorzystaj cenne doświadczenie 3. Od małych kroczków do dalekich skoków 4. Gdy rozszyfrujesz sam siebie rozwiń 1. Zacznij żyć jak szczupła osoba Działanie dla samego działania pozwala zabić czas. Natomiast działanie dla konkretnego celu, który udaje nam się osiągnąć, ma duży wpływ na poczucie własnej wartości. Kiedy więc chudniemy, zaczynamy rozumieć, że coś, co sobie wymarzyliśmy, jest w zasięgu naszej ręki (tak się dzieje z realizacją wszystkich celów – nie tylko żywieniowych). To, co zrobimy potem, pokazuje, czy jesteśmy w stanie efekt utrzymać. To, że nie można wrócić do starych nawyków, jest oczywiste i nie będziemy się nad tym rozwodzić. Z drugiej strony dieta redukcyjna nie powinna być podstawą naszego żywienia do końca życia. Jest to więc czas, by rozpocząć „nową książkę”, której karty zapisane są przez zdrowe nawyki i styl życia. Regularne posiłki i ćwiczenia, nowi znajomi na siłowni lub właśnie spotkania ze starymi przyjaciółmi, ale w nowym środowisku (klub fitness, sala gimnastyczna, kort, bieżnia itp.) to tylko niektóre elementy, które mogą na stałe zagościć w twoim harmonogramie. Tak robią ludzie, którzy dbają o swoją sylwetkę. 2. Wykorzystaj cenne doświadczenie Możesz też zacząć „pisać swoją książkę”. Nawet jeśli chudnięcie odbywa się pod okiem specjalisty, który rozpisuje dietę, warto zrobić mały przegląd zdrowych przepisów i wskazówek (Internet, poradnik itd.). Jeśli rozumiemy podejmowane działania, traktujemy je bardziej osobiście. Osobiste decyzje wywołują z kolei inny rodzaj motywacji. Wiedza i doświadczenie pozwalają na intuicyjne wyciąganie trafnych wniosków. Jeśli już wiesz, jak coś osiągnąć, możesz zacząć doradzać osobom, które są w tej samej potrzebie. Istnieje wiele forów internetowych czy grup wsparcia, w ramach których można się udzielać. Możesz też rozpocząć pisanie swojego bloga lub po prostu służyć dobrą radą wśród znajomych. Bądź pozytywnym przykładem. To pomoże również tobie. 3. Od małych kroczków do dalekich skoków Zainteresuj się czymś zupełnie nowym. Kiedy zdrowy styl życia przychodzi ci już bez trudu i nie musisz się tak świadomie kontrolować, masz teraz czas, żeby zainteresować się czymś zupełnie nowym. Wielu z nas ma „odłożone na później” marzenia, przysłonięte przez konieczność wywiązywania się z codziennych obowiązków. Jedną rzecz udało ci się osiągnąć. Cóż stoi na przeszkodzie, aby zabrać się za kolejną? 4. Gdy rozszyfrujesz sam siebie Bycie szczupłym nie sprawi również, że automatycznie nauczysz się być szczęśliwym. Jeśli do tej pory zajadałeś/zajadałaś smutki, musisz nauczyć się reagować na frustrujące sytuacje w inny sposób. I to koniecznie – musisz! W tym wypadku nie wyeliminujesz przyczyny nadwagi w inny sposób. Sport, spotkania towarzyskie, rozwojowe zadania (hobbystyczne i pracownicze) pozwolą ci odwrócić uwagę od dotychczasowych przeszkód. A szczere rozmowy i wytrwałe ćwiczenie umiejętności (w zależności od rodzaju stresogennych sytuacji) pozwolą na bieżąco wyjaśniać bądź rozwiązywać już powstałe trudności. Jeśli schudłeś, to jesteś na dobrej drodze, ale nie u jej kresu. Nie poddawaj się, bo warto poświęcić czas trosce o zdrowie. Jest to zwracająca się inwestycja. Nawet gdy nie od razu sami to dostrzegamy. polecamy Artykuł zweryfikowany przez eksperta: dietetyk, zielarz, fitoterapeuta Monika Bigoś Dietetyk z pasją. Prowadzi gabinet dietetyczny w Krakowie.
Nie musisz liczyć kalorii, możesz też jeść do syta. Podobno wśród zwolenników tej diety jest wiele sławnych osób, Jolanta Kwaśniewska. Czy jednak ten styl odżywiania jest zdrowy? Entuzjaści twierdzą, że nawet bardzo. Przy okazji można schudnąć 5–6 kg i uodpornić się na poszczególnych grup krwi opracowano specjalne zalecenia dietetyczne. Na tym jednak nie koniec. Oprócz jedzenia ważna jest aktywność fizyczna – powinna być różna dla osób mających różne grupy krwi. Zdaniem autora diety, dr. Jamesa D’Adamo, nie wszystkie rodzaje wysiłku fizycznego (podobnie jak nie wszystkie pokarmy) służą zdrowiu każdego z nas. Poznaj zasady rządzące tą niezwykłą, a zaskakująco prostą w stosowaniu dietą. Warunkiem powodzenia jest ścisłe przestrzeganie jej reguł. Są inne dla każdej grupy krwi:Grupa 0Tę grupę ma prawie połowa z nas (43 proc.). Ludzie ci mają w żołądku więcej kwasów trawiennych niż pozostali. Dlatego łatwo trawią produkty zawierające dużą ilość białka, np. mięso i ryby. To możesz jeść: mięso wołowe, cielęcina, drób, ryby, masło, ser feta, kasza gryczana, kasza jęczmienna, ryż, chleb razowy, makaron ryżowy, fasola, soja, brokuły, cebula, kapusta, papryka, szpinak, śliwki, buraki, cukinia, marchew, pomidory, sałata, tofu, banany, cytryny, porzeczki, winogrona, grejpfruty, jabłka, sól jodowana, zielona tego zrezygnuj: wieprzowina, białe pieczywo, ciastka z mąki pszennej, kukurydza, mleko, żółty ser, ziemniaki. Jaki ruch najlepszy? Intensywny! Aerobik, pływanie, jogging, rower, taniec, ćwiczenia na ATo przeciwieństwo mięsożernej grupy O (grupę A ma ok. 30 proc. ludzi). Niski poziom kwasów żołądkowych nie sprzyja dobremu trawieniu mięsa. Ludzie z grupą A doskonale natomiast przyswajają węglowodany (z wyjątkiem ziarna pszenicy) i warzywa, powinni zaś unikać pokarmów zawierających dużo tłuszczu. To możesz jeść: drób, ryby, kefir, jogurt, ser owczy, soja, soczewica, fasola, kasza gryczana, kasza jęczmienna, kukurydza, ryż, brokuły, marchewka, sałata, szpinak, cukinia, jagody, jeżyny, śliwki, grejpfruty, cytryny, ananasy, winogrona, jabłka, gruszki, zielona herbata, tego zrezygnuj: wieprzowina, wołowina, śledzie, mleko, masło, ser żółty, ser biały, białe pieczywo, makaron, papryka, pomidory, kapusta, ziemniaki, banany, pomarańcze, coca-cola, herbata, ruch najlepszy? Wyciszający, odprężający. Co najmniej 3 razy w tygodniu zafunduj sobie trening relaksujący np. pływanie, taniec. Grupa BJeśli jesteś wśród niewielu (zaledwie 18 proc.) ludzi z tą grupą krwi, masz wyjątkowo dużą odporność. Dotyczy to także schorzeń przewodu pokarmowego. Doskonale przyswajasz zarówno mięso, mleko i produkty pochodzenia mlecznego, jak i węglowodany. Jedyne, czego powinnaś unikać, to pomidory i produkty o wysokim indeksie glikemicznym, a więc takie, które sprzyjają szybkiemu uwalnianiu się cukru do możesz jeść: cielęcina, indyk, wołowina, ryby morskie, jajka, ser biały i żółty, jogurt, mleko, ryż, soja, fasola, makaron, brokuły, brukselka, buraki, papryka, kapusta, ziemniaki, marchew, cukinia, ogórek, banany, winogrona, cytrusy, śliwki, jabłka, zielona herbata, mięta. Z tego zrezygnuj: wieprzowina, kurczak, soczewica, kasza gryczana, kukurydza, produkty pszenne, orzeszki ziemne, pestki dyni, nasiona sezamu, tofu, coca-cola, napoje gazowane. Jaki ruch najlepszy? Na zmianę intensywny i relaksujący, np. aerobik, tenis, joga, spacery, jazda na ABTa grupa jest najrzadziej spotykana (tylko 5 proc.). Należą do niej ludzie wrażliwi, podobnie jak osoby z grupą A. Ich żołądki wytwarzają niewystarczające ilości kwasu żołądkowego, co często bywa przyczyną kłopotów z trawieniem i złego samopoczucia. Dlatego osoby z tą grupą krwi powinny jeść kilka (nawet pięć) razy dziennie, w niewielkich porcjach. Należy również ograniczyć produkty ciężkostrawne. Ryby, mleko i sery są natomiast wskazane. Ważna jest duża ilość jogurtu czy kefiru, pomocnych w trawieniu. To możesz jeść: wszystkie produkty zalecane dla grupy B z uwzględnieniem ograniczeń dla grupy A. Z tego zrezygnuj: kasza gryczana, kukurydza w każdej postaci, ocet, ostre przyprawy. Jaki ruch najlepszy? Ćwiczenia intensywne, np. aerobik, na zmianę z relaksującymi, np. pływaniem, spacerami. Co sądzi ekspert? Dieta dr. D’Adamo wydaje się mało wiarygodna, nie ma bowiem naukowego uzasadnienia. Opiera się jedynie na subiektywnych odczuciach osób, które ją stosują. Nie może być zaakceptowana przez lekarzy i dietetyków, eliminuje bowiem wiele wartościowych produktów spożywczych. Jedyne, z czym się zgadzam, to ograniczenie spożycia tłuszczów zwierzęcych i wieprzowiny. Jak także zalecam pacjentom zmniejszenie spożycia tych produktów. Sądzę, że entuzjastyczne opinie ludzi stosujących tę dietę wiążą się z utratą wagi. Znamy jednak wiele osób, które postępują dokładnie na odwrót niż zaleca dr D’Adamo i czują się świetnie. Oni stosują tę dietę Krzysztof Opaliński, fotografDlaczego zdecydowałem się na tę dietę? Dokuczały mi bóle brzucha i zacząłem tyć. Mam grupę A, więc musiałem zrezygnować np. z mięsa, mleka i serów. Nie było łatwo. Jednak już po miesiącu poczułem się lepiej i do dziś czuję się świetnie. Mniej jem (nie mam takiego apetytu jak kiedyś), dzięki czemu schudłem 4 kilogramy. Polecam wszystkim tę dietę!Alicja Kowalska, stylistkaMam grupę 0, odstawiłam więc wieprzowinę, produkty pszenne, ziemniaki, nabiał pochodzenia krowiego. Jem mięso wołowe i drób, ryby, warzywa, kasze, ryż. Już po 2 miesiącach schudłam ok. 5 kilo. Dieta jest mniej kłopotliwa niż sądziłam. Mniej jem, ustąpiły objawy alergii, jestem spokojniejsza. Ale chcę zbadać krew, aby stwierdzić, czy ta dieta na pewno mi służy. Aleksandra Barcikowska
Od miesiąca i czterech dni jestem na diecie ketogenicznej. Zdecydowałam się wybrać jeden z bardziej restrykcyjnych modeli odżywiania, ponieważ nie wymaga on ograniczania kalorii, nie wiąże się z byciem głodnym i pozwala szybko schudnąć bez przykrych konsekwencji. Czy ketoza to dieta, na której zamierzam zostać? Jak przebiegła moja adaptacja? W poniższym wpisie poruszam temat tego, co jadłam, jak się czułam i nie tylko. Zapraszam! Co to jest ketoza i czy to bezpieczne? Skoro trafiłeś/aś na ten wpis, prawdopodobnie już wiesz, co to takiego ta tajemnicza ketoza oraz z czym wiąże się dieta, która do niej prowadzi. Jeśli nie, odsyłam Cię do fachowej literatury, w której znajdziesz wypowiedzi naukowców i specjalistów w tej dziedzinie. W dużym skrócie: dieta ketogeniczna polega na restrykcyjnym ograniczeniu spożywanych węglowodanów, na rzecz tłuszczy i białek. Dzięki temu, organizm wchodzi w stan ketozy – wątroba zaczyna produkować ciała ketonowe, które zastępują glukozę. W wyniku tego energia pozyskiwana jest z tłuszczu, co powoduje spalanie tkanki tłuszczowej. Zalecane makro w okresie adaptacji (zmuszenia organizmu do produkcji ketonów i nauczenia go, jak z nich korzystać) wynosi: 80% tłuszcze 15% białka 5% węglowodany (max 30 g dziennie) Tyle tytułem wstępu. Dalszą część zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, czy zamierzam pozostać na diecie ketogenicznej: raczej nie. Ma to być rodzaj eksperymentu – zamierzam obserwować swój organizm przez 2-3 miesiące i dopiero wtedy zdecydować, co dalej. Póki co, jest bardzo dobrze. Odkąd węglowodany jakie spożywam pochodzą głównie z warzyw: czuję się doskonale, schudłam 6 kg i ciągle chudnę, mam mnóstwo energii, przez co zaczęłam ćwiczyć, skończyły się moje problemy żołądkowe, nie miewam wzdęć ani bólów brzucha, zniknęły problemy skórne, nie mam też napadów głodu, przestałam podjadać, trzy posiłki dziennie w zupełności mi wystarczają. Przygotowanie do ketozy i lista zakupów Decyzja podjęta, przechodzisz na dietę ketogeniczną. Co dalej? Od czego zacząć? Na podstawie moich własnych doświadczeń, na początek proponuję pozbyć się z domu wszystkich produktów 'zakazanych’, których spożycie opóźni proces adaptacji do ketozy. Jeśli jest taka możliwość, namów do przejścia na nowy styl żywienia bliskich. Ja przekonałam do tego męża, który chudnąć wcale nie musiał, ale z chęcią postanowił mi towarzyszyć. Opróżniliśmy więc lodówkę niemal do zera i zrobiliśmy pierwszą listę zakupów spożywczych. Ponieważ podczas adaptacji podaż tłuszczu musi być wzmożona, należy zaopatrzyć się w jego dobre źródła. Awokado, orzechy, olej kokosowy nierafinowany, oliwa z oliwek – to tylko przykłady. Tłuszczu nie powinno się bać. Bo to nie on, wbrew powszechnemu przekonaniu, szkodzi nam najbardziej. Lista zakupów do zrobienia w supermarkecie: TŁUSZCZE – masło klarowane – smalec MIĘSO – karkówka – wątróbka drobiowa – piersi kurczaka – pałki/ udka kurczaka – boczek w plastrach – kabanosy (<0,5 g węglowodanów/ 100 g) – parówki (min. 90% mięsa) – białe kiełbaski (<0,5 g węglowodanów/ 100 g) – frankfurterki (<0,5 g węglowodanów/ 100 g) – golonka – kurze łapki na zupę – porcja rosołowa RYBY, OWOCE MORZA – krewetki – łosoś – śledź – makrela wędzona – tuńczyk w puszce (<0,5 g węglowodanów/ 100 g) – sardynki w puszce (<0,5 g węglowodanów/ 100 g) WARZYWA – brokuł – kalafior – cukinia – ogórek zielony – szpinak – jarmuż – papryka – rzodkiewka – brukselki – sałata (rzymska, roszponka – dowolna) – kiełki fasoli Mung – cebula czerwona – czosnek – oliwki (<0,5 g węglowodanów/ 100 g) – kiszonki (ogórki, kapusta) OWOCE – awokado (duży zapas) – cytryna SERY – żółty gouda (0 węglowodanów) – feta (0 węglowodanów) – ser pleśniowy (<0,5 g węglowodanów/ 100 g) – serki wiejskie (<2 g węglowodanów/ 100 g) DODATKI – jaja – dużo jaj! – pistacje (na adaptacji max garść dziennie) – majonez Kielecki (2,3 g węglowodanów/ 100 ml) – musztarda Dijon (0 węglowodanów) – masło orzechowe – śmietanka 30 lub 36% – napój migdałowy/ ryżowy bez cukru (0 węglowodanów) – herbata zielona Lista zakupów do zrobienia online lub w sklepie ze zdrową żywnością: – olej kokosowy nierafinowany (do smażenia) nieobowiązkowo: – mąka kokosowa – mąka migdałowa – łuska babki jajowatej – pasta sezamowa Tahini – erytrytol – sól himalajska lub kłodawska Suplementy należy dobrać indywidualnie, po wcześniejszym wykonaniu badań (warto przebadać się przed przejściem na dietę i po kilku miesiącach, aby porównać wyniki). Suplementy, które ja stosuję to: – magnez – witamina D3+K2 – elektrolity (sód, potas) Przy okazji wizyty w aptece można kupić paski do pomiaru ciał ketonowych w moczu (koszt ok. 18 zł). Adaptacja do ketozy, czyli podbijamy tłuszcz W czasie adaptacji bardzo ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji w jedzeniu. Trzeba pilnować tego, co się je i pije przez cały dzień. Najłatwiej zrobić to, korzystając z aplikacji na telefon – wpisujemy składniki i ilości, a program pokazuje nam, jakie było makro danego posiłku. W ten sposób kontrolujemy proporcje, pilnując, by układały się one tak – 80:15:5, gdzie 80 to tłuszcze, 15 białka, a 5 węglowodany. W ketozie należy całkowicie wyeliminować cukier. Dopuszcza się zastąpienie go erytrytolem, stewią lub innymi zamiennikami. Ważne, żeby zrozumieć, że odstępstwa od normy (np. dodanie miodu do herbaty lub zjedzenie batonika z mleczną czekoladą), zaburzają proces adaptacji i sprawiają, że musimy wszystko przechodzić na nowo. Adaptacja stanowi rewolucyjny okres w organizmie, dlatego też każdy mierzy się z nim na swój sposób. Jeśli zadbamy o odpowiednią suplementację, a zwłaszcza uzupełnianie niedoborów potasu (słony, tłuściutki rosół – szklanka – codziennie!), unikniemy nieprzyjemnych spadków energii i złego samopoczucia. U mnie adaptacja do ketozy przebiegła niemalże bezboleśnie. Na początku czułam głód i ciągnęło mnie do słodkiego. Na szczęście nic takiego nie miałam pod ręką. Przy dobrej motywacji, odmawianie sobie 'przyjemności’, których domaga się nasz mózg – „węglowodany!”, nie jest niczym trudnym. Ketony w moczu – zaczęło się! Już po tygodniu w nowym modelu żywienia, w moim moczu pojawiły się ciała ketonowe. Sprawdziłam to, korzystając z pasków do ich pomiaru (ok. 18 zł w aptece). Pomiar jest bezbolesny i pozwala stwierdzić, czy organizm wytwarza ketony. Kiedy ich poziom jest wysoki, a jednocześnie poziom glukozy niski, proces przebiega prawidłowo. Z czasem ciało zaczyna wykorzystywać ketony i przestajemy wydalać je w moczu. Wówczas pomiaru dokonuje się z krwi. Oczywiście badanie poziomu ketonów nie jest obowiązkowe – wykonuje się je orientacyjnie, w celu stwierdzenia, czy ich stężenie jest wysokie np. po zjedzeniu określonego produktu. Ja sprawdzam tylko mocz (zakup glukometru i specjalnych pasków do pomiarów z krwi to spory wydatek i konieczność nakłuwania palca, grrr). Co ważne, przez miesiąc adaptacji nie doświadczyłam problemów ze snem i koncentracją, złego samopoczucia ani spadków energii. Mogę śmiało powiedzieć, że przeszłam ten czas bez komplikacji, powoli przyzwyczajając organizm do nowego stanu rzeczy. Dziś mija mój 34 dzień na diecie ketogenicznej. Czuję się świetnie! Co jadłam na adaptacji? Czego nie jem w ketozie? Najtrudniejszy jest początek. Po latach codziennego jedzenia kanapek, ciężko wyobrazić sobie śniadanie bez chleba. A jednak, da się! Produkty, które wyeliminowałam całkowicie: pieczywo, makarony, ryż, kasze, ziemniaki i inne warzywa rosnące pod ziemią (oprócz cebuli i czosnku), cukier i wszystko, co go zawiera, mleko, napoje gazowane (oprócz Coli Zero), alkohol, gotowe mieszanki przypraw. Dieta ketogeniczna to dieta niskowęglowodanowa i wysokotłuszczowa. Lecz nie jem codziennie boczku w ogromnych ilościach i nie piję kawy kuloodpornej. Można podbijać tłuszcz w racjonalny sposób, jeść tłusto, a jednocześnie zdrowo. Unikajmy tzw. dirty keto, ten typ ketozy nie działa dobrze na nasz organizm. Na adaptacji nie liczyłam kalorii, po prostu pilnowałam makro. Nie było dnia, w którym przekroczyłabym podaż węglowodanów (górna granica – 30 g). Przykładowe menu na adaptacji, mój jadłospis: śniadanie: 2 jaja kurze na twardo (ok. 1,5 g węglowodanów) 3 plastry boczku surowego – smażone 0,5 awokado (ok. 2 g węglowodanów) 2 kiełbaski (0 węglowodanów) 1 plaster sera żółtego (0 węglowodanów) 1 łyżka musztardy Dijon (0 węglowodanów) kawa z ekspresu z napojem migdałowym lunch: 1 szklanka sałaty puszka tuńczyka 5 zielonych oliwek 4 pomidorki koktajlowe pokruszony ser feta oliwa z oliwek, sok z cytryny szklanka tłustego rosołu (na kurzych łapkach i golonce) obiadokolacja: 2 kotlety mielone (mięso, cebula, ser żółty, sól, pieprz, suszone zioła) smażone na smalcu szpinak z czosnkiem, smażony na maśle klarowanym W ciągu dnia należy dużo pić: wody z solą i cytryną, zielonej herbaty, samej wody. Podczas adaptacji warto wypijać też szklankę rosołu dziennie – tzw. zupa ketogenicznej mocy. 'Zabronione’ są soki owocowe, alkohol, napoje słodzone i gazowane. Można pokusić się na Colę Zero, która zawiera 0 węglowodanów, ale nie jest to wskazane. Co do śniadań, podstawę stanowią jajka w różnej postaci. Jajecznica, jajka sadzone, na miękko, na twardo, w koszulce, w formie omletu lub pasty jajecznej – to się nigdy nie nudzi! Do tego zawijasy z szynki i sera oraz ulubione dodatki, śniadanie gotowe. Pamiętajmy, że jest to najważniejszy posiłek w ciągu dnia i warto zadbać o to, żeby był duży i pożywny. Podbijmy tłuszcze za pomocą awokado, zróbmy keto placuszki, na przegryzkę wybierzmy kabanosa dobrej jakości. Bez chleba naprawdę da się żyć! Słodkie na keto? Dieta wysokotłuszczowa, która smakuje Teraz, kiedy minął już miesiąc w ketozie, zaczynam eksperymentować z ciekawszymi posiłkami. Zamówiłam makarony bez węglowodanów, zamierzam upiec keto bułeczki, zrobiłam już pierwsze ketogeniczne pizzerki. Najwięcej radości i satysfakcji sprawia mi jednak jedzenie… słodkiego. Śmietanka 30% to w kwestii deserów zbawienie ketogeników! Pięknie podbija tłuszcz i wybornie smakuje. Jest bazą nie tylko sosów do mięs, ale też dodatkiem do pysznych deserów, takich jak pancakes, brownie, a nawet kawa. W sklepach ze zdrową żywnością można kupić galaretki bez węglowodanów i czekoladę gorzką z zawartością kakao powyżej 90%. Używając mąki migdałowej da się zrobić prawdziwe cuda: ketogeniczny sernik, naleśniki na słodko, musy czekoladowe, muffinki, gofry. Tu nie ma żadnych ograniczeń poza jednym: węglowodanowym. Osobiście nie zamierzam rezygnować z deserów. W najbliższych planach mam zrobienie ciastek z masła orzechowego i czekoladowego sernika (próba przed świętami). Na pewno wypróbuję też przepis na gofry, które podam z bitą śmietaną i borówkami. Jesteście ciekawi, co na temat ketozy twierdzi dietetyk? Zajrzyjcie na stronę i poczytajcie więcej zaletach wejścia w ten wyjątkowy stan. Dla wielu z Was to może być przełom w podjęciu decyzji, czy rozpocząć własną przygodę z ketozą. Dla mnie najważniejsze jest to, że na keto w końcu jem świadomie. Odstawiłam cukier, liczę makro, jedzenie robię sama, nie korzystam z półproduktów. Do tego stosuję dobre tłuszcze, nie chodzę głodna i… chudnę! Nie podjęłam jeszcze decyzji, czy pozostanę na tej diecie. Jak każdy inny tryb żywienia, ten również ma wady. Główną z nich są duże restrykcje – co jeść podczas wyjścia na miasto? Co jeść, gdy rodzina zaprosi na obiad? Te i inne pytania już pojawiają się w mojej głowie, dlatego zobaczymy, co przyniosą kolejne tygodnie. :)) ____ kilka miesięcy później… Aktualnie (styczeń 2021 r.) nie jestem w ketozie. Moja przygoda z tą dietą trwała niecałe trzy miesiące. Przez cały ten czas oboje z mężem czuliśmy się doskonale – przypływ energii po posiłku, brak uczucia ciężkości, lepszy sen, dobra koncentracja. Waga szybko spadała (u mnie 8 kg, u męża 10 kg). Postanowiliśmy wrócić na ‚węglozę’ z dwóch powodów: dieta ketogeniczna jest bardzo restrykcyjna. Świat z każdej strony kusi dobrociami, na które nie można sobie pozwolić. Nie chodzi tu o słodycze – cukru nie spożywam do dziś – ale choćby o owoce. Druga sprawa to problem z jedzeniem na mieście. Przy naszym trybie życia regularnie jadamy poza domem i jak się okazało, ciężko przez to utrzymać się w keto. Jeśli chodzi o wyniki: badałam krew i mocz przed i po diecie. Wszystkie badania wyszły w normie, nic się nie zmieniło. Na pewno nie zdecydowałabym się żyć w ketozie latami – choć są tacy, którzy to robią i mają się dobrze (np. Keto Kocur, Karma Keton – znajdzicie ich na YT). Do życia w keto potrzeba ogromnej samodyscypliny i pewności, że tego właśnie się chce. Po powrocie do węglowodanów w ciągu 3 dni zarówno mi, jak i mężowi wróciły 4 kg (woda). Dieta ketogeniczna była dla nas ciekawym doświadczeniem, ale raczej jednorazowym. Po eksperymencie w ketozie odkryłam inną dietę i tak się złożyło, że pozostałam na niej do dziś (to już 11 miesięcy). O tym, jak schudłam prawie 20 kg jedząc węglowodany, napisałam tutaj: Dziękuję, że dotrwałaś/eś do końca tego wpisu! Jeśli masz chęć, zostaw ślad w postaci komentarza – Twoja opinia wiele dla mnie znaczy.
odstawiłam mleko i schudłam